Nie-Obecność. Lustro jako zwierciadło i pozór rzeczywistości. Powrót do wnętrza, praca doktorska

Dokumentacja z pracowni, Łódź 2014

PĘKNIĘCIE

_DSC5328

_DSC4553

_DSC5580

_DSC4693

Nie-Obecność

Nie-Obecność

Nie-Obecność

Nie-Obecność

Nie-Obecność

Nie-Obecność

Nie-Obecność

Nie-Obecność

Nie-Obecność

Nie-Obecność

Nie-Obecność

Nie-Obecność, pracownia

Nie-Obecność

W pracowni 2014

3n

_DSC3838

_DSC3842

Nie-Obecność, pracownai

Nie-Obecność, pracownia

Nie-Obecność, pracownia

nIE-OBECNOŚĆ, pracownia 2014

Nie-Obecność

Nie-Obecność

_DSC4654

pracownia 2014

Pracownia artystki została pokazana jako jako obraz totalny podczas obrony rozprawy doktorskiej. Prezentacja dzieła w Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi, maj 2015

Nie-Obecność, wystawa w ASP w Łodzi, 2015

Nie-Obecność, wystawa w ASP w Łodzi, 2015

Nie-Obecność, wystawa w ASP w Łodzi, 2015

Nie-Obecność, wystawa w ASP w Łodzi, 2015

Nie-Obecność, wystawa w ASP w Łodzi, 2015

Nie-Obecność, wystawa w ASP w Łodzi, 2015

Nie-Obecność, wystawa w ASP w Łodzi, 2015

Nie-Obecność, wystawa w ASP w Łodzi, 2015

Nie-Obecność, wystawa w ASP w Łodzi, 2015

Nie-Obecność, wystawa w ASP w Łodzi, 2015

Nie-Obecność, wystawa w ASP w Łodzi, 2015

Nie-Obecność, ASP Łódź

Nie-Obecność, wystawa w ASP w Łodzi, 2015

Nie-Obecność, ASP Łódż

Nie-Obecność, wystawa w ASP w Łodzi, 2015

Nie-Obecność, wystawa w ASP w Łodzi, 2015

Nie-Obecność, wystawa w ASP w Łodzi, 2015

Nie-Obecność, wystawa w ASP w Łodzi, 2015

Nie-Obecność, wystawa w ASP w Łodzi, 2015

Nie-Obecność, wystawa w ASP w Łodzi, 2015

Nie-Obecność, wystawa w ASP w Łodzi, 2015

Nie-Obecność, ASP Łódź

 

Tematem mojej pracy doktorskiej jest tożsamość lustra i pytanie o jego istotę. Wynika on z doświadczenia mistycznego i egzorcyzmu, które stały się moim udziałem, i które były dla mnie procesem samopoznania, odarcia z iluzji i przyjęcia siebie w swojej prawdziwej tożsamości. Tytułowa Nie-Obecność jest osobą. Jest zarówno istnieniem, którym byłam, ale jest to także komplementarna z nią JEGO nie-obecność, doświadczana przeze mnie od 2010 roku. To właśnie konfrontacja z Nim, spotkanie z Bogiem realnym uświadomiły mi „matriks”, w którym żyję: błędne, choć wydawałoby się jedynie podświadome (bo nie moje własne, a jednak) przeświadczenia na temat miłości (Boga?), oraz toksyczny obraz siebie – źródło panicznego lęku przed sobą i światem.

Problem nie jest obcy mojemu malarstwu, choć nigdy wcześniej nie był postawiony świadomie. Po raz pierwszy zwróciłam na to uwagę w autoreferacie, a więc stosunkowo niedawno. Pisząc go zauważyłam, że w moim malarstwie od czasu ukończenia studiów ujawniał się swoisty osobowy „brak” i potrzeba zrekompensowania go. Owo poczucie braku kazało mi wprowadzać do malowanych obrazów znak postaci, ukryty za sylwetką bliżej nieokreślonej osoby. Jednocześnie charakterystyczny element niemalowania twarzy modelce, ujawniał ucieczkę przed sobą i swoim odbiciem, przy całkowitej nieświadomości tego faktu. Z perspektywy czasu sądzę, że ta ujawniająca się w obrazach tęsknota była dwojakiego rodzaju. Była to tęsknota za bliskością z drugim człowiekiem, ale i ontologiczną tęsknotą wynikająca z życia OBOK siebie. Bo czy to nie jest to samo? Miłość jest rzeczywistością totalną. Jest relacją. Uczymy się kochać siebie kochając innych. Nie potrafimy kochać innych, jeśli nie kochamy siebie. W przeżyciu braku, rozstania z drugim, zostajemy wywołani do tablicy, by przyjrzeć się sobie. Może wcale nie o tego drugiego chodzi. Miłość już jest. Być może samotność jest iluzją. Pytanie jest inne: czy przyjęliśmy siebie by doświadczyć pełni? MIŁOŚĆ przywołuje naszą własną nieobecność ( fakt, że wyparliśmy się siebie) stawiając na naszej drodze to, co jest odpowiedzią na pytanie, jakie zadaliśmy życiu. Stajesz się w obliczu tego, co kochasz.

Obrazy z ostatnich kilku miesięcy są nie tylko o drodze i o powrocie „do siebie”. Są nie tylko opowiadaniem o niej, ale są procesem, w którym jakby bezpośrednio, choć przecież w dużej mierze symbolicznie, pragnęłam przy pomocy malarstwa uwolnić i nazwać to, co nie było do tej pory przeze mnie nazwane. Ten proces nie od początku był świadomy. Moje poszukiwania i eksperymenty bałam się początkowo nazywać sztuką, bo to zobowiązuje. Nie byłam jednak  w stanie malować „skończonych” i efektownych obrazów. Decyzja, by te wszystkie niedokończone działania zaprezentować jako jedno dzieło, pojawiła się niedawno. Uświadomiłam sobie, że to wszystko jest częścią większego obrazu, jest jego tkanką. Że ograniczając sztukę do estetyki  minę się z prawdą. Sztuka sprowadzona do reguł i pięknego przedmiotu przestaje być sztuką, a na pewno przestaje mieć sens dla mnie. Sztuka nie może niewolić ducha.

z notatek, kwiecień 2015

WIĘCEJ:
Menu