Nigdy nie myślałam o sobie jako o artyście, raczej jako o kimś, kto maluje obrazy. Chciałam, by moje malarstwo było czyste, wolne od spekulacji. Malowanie było sposobem poznawania otaczającego mnie świata, doświadczaniem i współodczuwaniem z tym, co istnieje. Po latach pojęłam, że było także ekwiwalentem, a zarazem formą kochania, nieświadomym przywoływaniem tego, czego obok mnie brakowało. Nie myślałam jednak wtedy w ten sposób.

Patos i wzniosły ton były tym, czego za wszelką cenę chciałam uniknąć, zarówno w życiu, jak i sztuce. Nigdy też nie absolutyzowałam tej dziedziny ludzkiej działalności. Dostrzegałam, że na zewnątrz istnieje inny świat –świat zwyczajny, chciałoby się rzec „realny”, a w nim zwyczajny, żywy człowiek. Taki człowiek wchodził do galerii i wychodził z niej głodny. Często wychodził zawstydzony, w poczuciu osamotnienia i przejmującego chłodu. Galerie, podobne do miejsc kultu, postrzegałam (mniej lub bardziej świadomie) jako istotnie miejsca kultu ludzkiej próżności. Jako młoda kobieta, studentka akademii, apotem młoda malarka, często zadawałam sobie pytanie, czy droga, którą wybrałam, jest tą, którą chcę iść.

Dziś nadal nie myślę o sobie jako o artyście. Wypowiadam się jednak poprzez obrazy, a raczej to obrazy wypowiadają się za mnie. Malarstwo jest nieodzownym elementem mojego istnienia. Jest jak zapis EKG, którego nie można spreparować, można go najwyżej ukryć. Sztuką jest się na niego zgodzić.

Katarzyna Miller,  24 sierpnia 2015

Tekst w katalogu „Katarzyna Miller. Malarstwo 2001-2015”, wydawca Akademia Sztuk Pięknych w Łodzi, 2015

Fragment tekstu z katalogu pokonferencyjnego Nie-Wolno? Bunt Wobec stereotypów w postawach artystycznych, Zakopane 2016, organizator Akademia Sztuk Pięknych w Krakowie

POZA OBRAZEM

Przecięłam płótno, wydrążyłam je. Teraz obraz przestał zasłaniać rzeczywistość. Pustkę po nim wypełnił głos.

Głos należy do kobiety. Jej słowa nie są prostym komunikatem. Nie wiadomo do końca, o czym mówi i kim jest. Nie znamy jej historii. Opowiada o miłości, spotkaniu, o Bogu i samotności. Słowa są pełne żalu, skargi, rozedrganych emocji. Nie wiadomo, do kogo kobieta się zwraca – czy do ludzi, czy do Niego; a może mówi tylko do ściany. Czy Bóg jest jej bliski, czy daleki, czy jest jej Bogiem, czy jej wrogiem. Czy jest przekleństwem, demonem, czy miłością.

Audio Uwolnienie głosu – uwolnienie obrazu jest o Nie-Obecności. O nieobecności Boga i nieobecności człowieka w samym sobie. O mojej nieobecności we mnie, którą odkryłam w wieku trzydziestu kilku lat. Schematyczne myślenie o tym, co jest właściwe i jak powinniśmy żyć, stereotypy moralne i religijne oraz złe słowa, niekoniecznie w złej wierze wypowiadane, zniekształcają obraz rzeczywistości, miłości, dobra i zła. Już jako małe dzieci zaczynamy żyć zgodnie z nie-dobrem, któremu wierzymy, zgodnie z nie-tożsamością, która podaje się za nasze lustro. Normą staje się stan, w którym rzeczywistość zaciera się, a fikcja nabiera rzeczywistego kształtu. Kochamy to, czego w głębi serca nienawidzimy. Nienawidzimy tego, czemu w istocie pragnęlibyśmy się oddać. Nie wiadomo, kiedy porzucamy swoje prawdziwe „ja”, które obumiera: niewidzialne, zapomniane, odrzucone. To, czego nie ma, staje się tym, co jest. A to, co jest, staje się niczym. Nowy świat jest teraz jedynym światem, jaki znamy i pamiętamy. Jedynie tęsknota za czymś, czego nie potrafimy nazwać, nie pozwala zapomnieć – o czym?

Bóg jest jak lustro ludzkiego serca. I jeśli kiedykolwiek spotkamy Go naprawdę, będziemy musieli spotkać się także ze sobą. Miłość weźmie nas wtedy za rękę i przeprowadzi ponownie przez życie. Sprawi, że wrócimy po swoich śladach, by pojednać się sami z sobą. Nie chodzi wszak w tym wszystkim o Niego, lecz o nas. Nie chodzi też wcale o to, czy Bóg jest „dobry” czy „zły”, czy istnieje, czy nie. Chodzi tylko o to, czy ja jestem, czy raczej kłamię, że jestem. To człowiek wyrzeka się prawdy, nie Bóg. Boi się, że gdy ją wyzna, nie będzie miał racji. A to właśnie Bóg chce być pierwszym świadkiem prawdomówności człowieka.

Decyzja o publikacji „głosu” nie była łatwa. Nagranie bowiem nie powstało w tym celu i nie było zaplanowane. Sięgnęłam po dyktafon, żeby zanotować myśl. Byłam wówczas w trakcie realizacji doktoratu Nie-Obecność. Lustro jako zwierciadło i pozór rzeczywistości. Powrót do wnętrza. Malowane wtedy szaro-błękitne, abstrakcyjne płótna stanowiły symbol nicości i pustki, niewidzialnej ściany odgradzającej od życia: obrazu rozumianego jako pozór rzeczywistości. Tego, co chciałam przedstawić – wnętrza i tożsamości człowieka – nie mogłam namalować. Gdy powstało nagranie, odkryłam w nim ekwiwalent obrazu, którego poszukiwałam. Audio opublikowałam na wystawie Getto XXI w Łodzi*, zestawiając je ze stosem pociętych płócien. Publikacja „głosu” i włączenie go w obszar sztuki stały się aktem integracji z tą sferą życia, która dotąd pozostawała moją przestrzenią tabu. Decyzja ta wiązała się z przełamaniem wielorakich „nie wolno”, zarówno w postaci moich własnych, wewnętrznych ograniczeń, jak i komunikatów docierających do mnie od innych ludzi.

(…)

Na konferencji zaprezentowany został film Uwolnienie głosu – uwolnienie obrazu, który zmontowałam na podstawie materiału wideo zarejestrowanego podczas tworzenia wyżej wspomnianej pracy. Ani jej, ani filmu nie rozpatrywałam nigdy w kategoriach buntu. Być może z tego powodu przyjechałam do Zakopanego bez przygotowanej prelekcji. Jednak konferencja poruszyła mnie tak mocno, że postanowiłam pokazać swój film. Uznałam go za propozycję komplementarną do wielu, które widziałam. Odniosłam wrażenie, że łatwo jest kontestować to, z czym nie jesteśmy wewnętrznie związani. Trudniej, gdy to, wobec czego buntujemy się, naprawdę i do głębi nas dotyka. Uwolnienie głosu – uwolnienie obrazu to nie jedyna na tej konferencji praca kontestująca pewien obszar religijności (choć nie to jest jej tematem), ale pierwsza, która pokazuje problem uwikłania w stereotypy religijne (dotyczące obrazu Boga i człowieka, oraz moralności) z perspektywy przeżyć konkretnej jednostki. Co ważne, tą jednostką jest kobieta, co w kontekście patriarchalnego porządku świata ma duże znaczenie. Warto jeszcze zauważyć, że bycie osobą religijną wikła bohaterkę w kolejny stereotyp.

Uwolnienie głosu – uwolnienie obrazu jest afirmacją życia i prawdy ukrytej w każdym człowieku. Jest opowieścią  miłości – bez jednego przesłania i jedynie słusznej wykładni. Jest impresją symboliczną i niejednoznaczną. To obraz otwarty i nieodkryty, jak obietnica zapraszająca wciąż dalej i głębiej, poza nieznaną mi granicę, do której każdy dociera na swój sposób.         

Katarzyna Miller, Łódź, 20. 10. 2016r.

**Wystawa zbiorowa, Łódź Monopolis, 24-31 sierpnia 2014, kurator: Artur Chrzanowski