Rozmowy z Panem Nikt_wprowadzenie

Pomiędzy, akryl na płótnie, 2013

O wolności, miłości i obrazie

Rozmowy z Panem Nikt to fragmenty zapisków sprzed kilku lat, których treść ma bezpośredni związek z pracą Uwolnienie głosu- uwolnienie obrazu oraz cyklem Nie-Obecność. Lustro jako zwierciadło i pozór rzeczywistości. Powrót do wnętrza z 2014 roku. Pozostawiłam je bez komentarza. Być może przyjdzie moment, gdy taki dopiszę. Dziś notatki te postanowiłam potraktować jako jeden z elementów pracowni. Robiłam je na własny użytek nie wiedząc, że kiedykolwiek je opublikuję. Zdecydowałam się na ten krok wówczas, gdy poczułam, że nie mam już w życiu nic do zrobienia. Jestem w momencie, w którym bardziej niż kiedykolwiek nie wiem, jak ono się potoczy.

Choć Rozmowy z Panem Nikt zawierają treści osobiste dotykające trudnej relacji z Bogiem, są także ogólną refleksją nad religią i jej wpływem na postrzeganie ludzkiej natury i własnego obrazu, na interpretację pojęć takich jak dobro, zło, czystość i grzech, a także kobiecość. Teksty te, pisane z perspektywy kobiety, jej wrażliwości i doświadczenia, często pozostają w opozycji do tradycyjnej,”męskiej”- teologii*.

Rozmowy istnieją OBOK malarstwa, natomiast malarstwo nigdy nie było kontynuacją Rozmów: tzn. linearnym przeniesieniem ich treści na płótno. Pomimo skojarzeń z religią, jakie mogą się budzić w odbiorcy obrazów, gdy ten zapoznał się wcześniej z pracą „Uwolnienie głosu – uwolnienie obrazu”( wystawa Getto XXI), obrazy nie zawierają żadnych odniesień do ikonografii chrześcijańskiej  (nie jestem twórcą chrześcijańskim). Są raczej spotkaniem z obrazem (wzorcem) kształtującym kobiecą samoświadomość. Malowanie było w tym czasie osobistą konfrontacją z lustrem – odbiciem iluzji i  jej ucieleśnieniem, napotkanym w „jego” obrazie : obrazie Boga i konkretnego mężczyzny:

„(…)Wolność wyznacza ścieżkę. Kobieta, która poznaje siebie, podąża za za instynktem. Nikt nie powie jej, kim jest, nawet Bóg. Musi odkryć to sama i choć być może robi to razem z Nim, to o tym nie wie. Wszystko bowiem co dzieje się w niej, powstaje w opozycji do NIEGO i przeciw NIEMU (…)

„(…)I tak Estera odkryła swoją kobiecość i choć wiedziała o niej od dawna, tak naprawdę nie miała o niej zielonego pojęcia. Kobiecość była starsza od Estery i wszelkiej wiedzy, jaką posiadała dziewczyna…Była starsza chyba nawet od Przyjaciela. Estera szybko pojęła, że jeśli chce dojść do celu, musi wybrać pomiędzy swoją kobiecością a swoim Przyjacielem. Źródło życia i wolności było tylko jedno i było w Niej.”(…)

Notatki do doktoratu, Bajka, Droga ku sobie jest drogą od siebie, 2013

 

KM, 01.03.2017

 


* męskiej tzn. takiej, która a priori przypisuje istocie ludzkiej „męską” naturę, nakłada na nią męskie wzorce i motywy postępowania. Innymi słowy: nie każdy człowiek jest mężczyzną, natomiast każda kobieta jest człowiekiem. Tymczasem gdy w Biblii mowa jest o tzw. grzeszniku (człowieku ), automatycznie i nieświadomie mamy na myśli mężczyznę (nawet jeśli myślimy o kobiecie). Człowiek to w konsekwencji męska, lub co gorsza (…?) androgyniczna istota ludzka podległa prawu. Jeśli kobieta zacznie identyfikować się z „męskim wzorcem człowieka”, zatraci poczucie tożsamości i zdolność rozróżniania dobra od zła ( tego co jest prawdą od tego, co jest kłamstwem, tego co realne od tego, co nierealne). Będzie żyła w nieuświadomionym konflikcie z samą sobą, gdyż jej naturalne reakcje nie będą w zgodzie z „nabytym” sumieniem.  Zatracie swoje „ja” w poczuciu słusznej sprawy, a w  istocie minie się z tym, do czego została stworzona. Napisałam o idei człowieka, muszę więc wspomnieć o wzorcach piękna w Biblii, których jest wiele zwłaszcza w Starym Testamencie. Chodzi o postacie kobiet…Kobiety te, gdyby oceniać je dzisiaj, niejednokrotnie zyskałyby miano zabójczyń, czarownic, indywiduów podstępnych, przebiegłych i egoistycznych! I to miano nadałyby im same kobiety.

 


 

„Bóg skłamał…”- o obrazie tożsamości

 

 

Stajesz się kłamstwem, w które wierzysz. Ono determinuje to, kim jesteś.

Czasem zdarza się, że słyszymy to, co chcemy usłyszeć/ boimy się usłyszeć. Czy dlatego, że nie chcemy usłyszeć prawdy?

Słowa z nagrania „Bóg skłamał” miały konkretny, indywidualny kontekst, ale stały się symbolem czegoś więcej, niż pierwotnie miałam na myśli.

Kłamstwo może stać się prawdą. Być może więc Bóg ( kimkolwiek by nie był) nie skłamał, a pokazał to, w co wierzyłam. Jak w lustrze. Kiedyś bowiem jakiś inny Bóg skłamał.

Nazwać kłamstwo, to zawołać je po imieniu. To odwrócić czar i moc kłamstwa.

Człowiek musi wybrać ponownie, kim jest.

Nie można być w dwóch miejscach na raz.


 

Nie ma znaczenia, kto to „mówi”.

Nieważne, KTO MÓWI, tylko w co wierzysz.

Chyba istnieje taki punkt, w którym granica między Bogiem i diabłem zaciera się.

Jest tylko prawda, której chcesz.

To twoje lustro.

 

km

2017

 

 

(…)