Rozmowy z Panem Nikt

Pomiędzy, akryl na płótnie, 2013

O wolności, miłości i obrazie_wprowadzenie

01.03.2017

Rozmowy z Panem Nikt to fragmenty krótkich notatek, które powstawały równolegle do obrazów w 2014 roku ( są tu też testy wcześniejsze i te opatrzone współczesnym komentarzem). Robiłam je na własny użytek nie wiedząc, że kiedykolwiek je opublikuję.

Choć Rozmowy z Panem Nikt to treści osobiste, dotykające trudnej relacji z Bogiem, są także ogólną refleksją nad religią i jej wpływem na życie człowieka, jego system wartości, interpretację pojęć takich jak dobro i zło. „Rozmowy” nie są łatwe w odbiorze, co wynika nie tylko z faktu, że są mocno osobiste, ale przede wszystkim dlatego, że pisane są z perspektywy kobiecości i kobiecej kondycji, zaś ludzkie postrzeganie świata, stosunek do Boga i drugiego człowieka (w tym do siebie samego) nadal pozostają pod wpływem tradycyjnej  tj. męskiej teologii*, „męskiego” sposobu interpretacji Ewangelii, z których to – między innymi – próbowałam się wyzwolić.

Teksty te mogą stanowić dopełnienie do malarstwa, natomiast malarstwo nigdy nie stanowiło kontynuacji tekstów, nie było próbą linearnego przeniesienia ich treści na płótno. Pomimo skojarzeń z religią, jakie mogą się pojawić po zapoznaniu się z tym, o czym piszę ( i mówię w pracy „Uwolnienie głosu – uwolnienie obrazu”), obrazy nie zawierają żadnych odniesień do ikonografii chrześcijańskiej  (nie jestem twórcą chrześcijańskim, raczej działałam w opozycji do tzw. sztuki religijnej). Są spotkaniem z wzorcem kształtującym kobiecą samoświadomość. Malowanie było w tym czasie swoistą konfrontacją z „lustrem” – odbiciem iluzji i  jej ucieleśnieniem, napotkanym w obrazie Boga i konkretnego mężczyzny:

„(…)Wolność wyznacza ścieżkę. Kobieta, która poznaje siebie, podąża za za instynktem. Nikt nie powie jej, kim jest, nawet Bóg. Musi odkryć to sama i choć, być może, robi to razem z Nim, nie wie o tym. Wszystko bowiem co dzieje się w niej, powstaje w opozycji do NIEGO i przeciw NIEMU (…)**

**Do doktoratu, 2013

* Męskiej tzn. takiej, która a priori przypisuje istocie ludzkiej „męską” naturę, nakłada na nią męskie wzorce i motywy postępowania. Innymi słowy: nie każdy człowiek jest mężczyzną, natomiast każda kobieta jest człowiekiem. (Droga do  Boga jest ZAWSZE drogą do siebie i OD siebie, jak po nitce do kłębka, a nie odwrotnie.)

W praktyce oznacza to,że inaczej interpretuję swój grzech jeśli patrzę na siebie jako na kobietę ( gdy „czuję” nią, patrzę jej oczami), a nie tzw. człowieka. To uzmysłowienie sobie, kim jestem i podejmowanie wyborów z głębi serca, dało mi także odwagę do publikacji Głosu i pisania tych rzeczy. Gdy patrzę na to z dawnej perspektywy ( która towarzyszy mi do dziś i chyba tak musi zostać) mam poczucie winy,  wstydu i  lęku.



O OBRAZACH M

O obrazach M_fragment innego audio_wrzesień 2014.mp3

Pan Nikt

fragment audio z września 2014

http://katarzynamiller.com/wp-content/uploads/2017/02/czesc11-1.mp3

 

http://katarzynamiller.com/wp-content/uploads/2017/02/błekitny_chłopiec.mp3


cierpienie

katarzynamiller.com/uploads/2017/cierpienie2014.wav

 


„Bóg skłamał…”

Stajesz się kłamstwem, w które wierzysz. Ono determinuje to, kim jesteś.

Zdanie rozpoczynające nagranie „Uwolnienie głosu – uwolnienie obrazu” dotyczy przesłań na temat tożsamości. „Jesteś nikim”, „Nie umiesz kochać”, „Nawróć się a wszystko się zmieni”… to słowa, które działają jak wyrocznia i jak bicz.  Zdanie „Bóg skłamał”, które chciałam zanotować, by je potem przemyśleć i zrozumieć ( było niepoprawne logicznie) miało swój konkretny, jednostkowy kontekst, lecz  w trakcie wypowiadania prawie półgodzinnego monologu, odkryłam drugie dno (lub dna) ukryte za tezą „Bóg skłamał”.

Kłamstwo może stać się prawdą. Jest nie do wykrycia właśnie dlatego, że nie istnieje już jako kłamstwo lecz staje się tożsame w prawdą. Człowiek umiera i o tym nie wie.

Z jakiego powodu zdarza się, że tak bardzo boimy się usłyszeć niektóre słowa na swój temat ( nie chcemy ich, a jednocześnie jakby  podświadomie ich szukamy, jakbyśmy chcieli je potwierdzić). Czy dlatego, że boimy się usłyszeć prawdę, czy znane nam niemal od urodzenia kłamstwo?

NAZWAĆ kłamstwo to POWTÓRZYĆ je, nazwać je po imieniu. Człowiek spotyka się wtedy ze swoim demonem.

Może  więc Bóg „nie skłamał”, a pokazał to, w co wierzyłam – „moją” ukrytą prawdę.

Kiedyś bowiem jakiś inny Bóg skłamał.

 

Odwrócić czar i moc przekleństwa ( słowa, które zabiło) można tylko tym samym przekleństwem.

Człowiek musi wybrać ponownie, kim jest. Prawdą czy Kłamstwem.

Nie można być w dwóch miejscach na raz.



Czy spotykając się z prawdą, spotkałeś się z Bogiem czy z demonem?…

Może spotkałeś się z  jednym i drugim. Nie ma znaczenia, kto „mówi” lecz w co wierzysz. Chyba istnieje taki punkt, w którym granica między Bogiem i diabłem zaciera się.

Jest tylko prawda, której chcesz.

To twoje lustro.